wróć
  • do "wywiady"
  • do strony głównej


  • skomentuj
  • napisz do nas
  • Natalia Dueholm

    „Rodzice nie mogą wiedzieć, jakie będą szkolne wspomnienia ich dzieci”

    - rozmowa z nastoletnią Basią, która już nie chodzi do szkoły i uczy się w domu



    Czy nie myślisz, że życie szkolne osób w Twoim wieku jest bardzo fajne? Nie żałujesz, że nie chodzisz już do szkoły?
    Basia    - Dla mnie takie ono nie było. W szkole generalnie się nudziłam. Wykłady raczej nie odbiegały od tego, co jest w podręczniku, a często bywa tak, że nauczyciel się nie wyrabia ze zrealizowaniem lekcji. Dużo czasu schodzi na sprawy organizacyjne i na rozwiązywanie (nie zawsze skuteczne) problemów z dyscypliną. Tak, że i tak daną lekcję musiałam opanować sama w domu. A więc siedziałam praktycznie cały dzień w szkole, po powrocie do domu jadłam obiad, godzinę-dwie odpoczynku i powrót do podręczników. Teraz jest zupełnie inaczej. Pracuję intensywnie kilka godzin, a potem mam mnóstwo wolnego czasu. Mogę robić rzeczy, które mnie interesują - poczytać wybraną przez siebie książkę, spotkać się z przyjaciółką, zająć się moim koniem, pograć z rodziną w chińczyka. Często też odwiedzamy lub gościmy u siebie innych ludzi. Poznawanie takich osób jest dla mnie o wiele ciekawsze niż przesiadywanie w szkole. Jestem przekonana, że ominęłoby mnie wiele ciekawych rzeczy.

    Co odpowiedziałabyś ludziom, którzy mówią, że rodzice nauczający w domu pozbawiają własnych dzieci szkolnych wspomnień?
        - Rodzice nie mogą wiedzieć, jakie będą szkolne wspomnienia ich dzieci. Mogą być one dobre, ale niekoniecznie. Ja mam o wiele ciekawsze wspomnienia, od kiedy przestałam chodzić do szkoły. Mogłam np. być obecna przy przyjściu na świat źrebaków, i w ogóle mogłam spędzić z nimi dużo czasu, czego normalnie, chodząc do szkoły, nie byłabym w stanie zrobić.

    Jak wspominasz swoje pierwsze egzaminy?
        - Bardzo dobrze. Zarówno nauczyciele, jak i koledzy i koleżanki byli dla mnie bardzo mili.

    Czy uczysz się głównie według podstawy programowej czy masz też czas na czytanie innych książek i rozwijanie własnych zainteresowań?
        - Jak najbardziej. Często sięgam po książki, które nie są lekturami szkolnymi. Ostatnio na przykład zaczytuję się książkami Agathy Christie. Mam też sporo literatury o koniach, i wreszcie czas na zajmowanie się nimi. Czasem, gdy jest ładna pogoda, pakujemy z mamą książki i drugie śniadanie do plecaka i jedziemy na odległe pastwisko. Uczenie się w takim miejscu jest dużo przyjemniejsze od siedzenia w szkolnej ławce w dusznej klasie.

    Czy nie myślisz, że rodzice są zawsze bardzo pobłażliwymi nauczycielami i na wiele rzeczy "machają ręką"?
        - Zacznijmy od tego, że nie postrzegam moich rodziców jako nauczycieli. W miarę możliwości staram uczyć się sama, a kiedy mam jakiś problem zwracam się do rodziców czy znajomych, którzy potrafią go rozwiązać. Niektóre rzeczy rzeczywiście uważamy za zbędne, ale to, z czego rezygnujemy, zastępujemy czymś naszym zdaniem bardziej przydatnym np. ucząc się historii duży nacisk kładziemy na zrozumienie przyczyn, skutków i powiązań pomiędzy wydarzeniami, a nie na zapamiętywanie niezliczonej ilości dat.

    Czy w waszej rodzinie wypracowaliście jakiś sposób na chwile zwątpienia, kiedy Ty i brat sprawiacie kłopoty i rodzice chcą was wysłać z powrotem do szkoły, najlepiej takiej z internatem na Alasce?
        - Częściej takie chwile zdarzały się, kiedy chodziliśmy do szkoły. Teraz jest dużo fajniej. Czasem oczywiście zdarza nam się wkurzyć rodziców, ale dzieje się to zwykle tuż przed egzaminami, kiedy są podenerwowani.

    Uczyłaś już czegoś młodszego brata?
        - Zdarzyło mi się to kilka razy. Najczęściej dotyczy to matematyki, choć ostatnio nauczyłam go paru tematów z przyrody. Czasami też dowiaduję się czegoś od niego, co wcześniej umknęło mojej uwadze, kiedy chodziłam jeszcze do szkoły. Mój brat bardzo się wtedy cieszy.

    Przemek Galant, który też nie chodzi do szkoły, opowiadał, że się przyjaźnicie. Czy znajomość młodych ludzi, którzy nie chodzą do szkoły różni się jakoś od tych, którzy do szkoły chodzą?
        - W zasadzie nie, mam teraz tylko więcej czasu dla przyjaciół i znajomych. Rozmawiamy też zwykle o rzeczach innych niż szkoła. Jest przecież tyle innych ciekawych tematów!

    Co chciałabyś robić w życiu dorosłym?
        - Jeszcze dokładnie nie wiem. Myślę, że interesująca jest praca w teatrze w roli aktora. Na początek mam zamiar przetłumaczyć jakąś książkę z języka angielskiego, i dalej szukać interesującego mnie zajęcia, które później mogłoby się stać moim zawodem.

    Dziękuję za rozmowę.




    Rozmawiała: Natalia Dueholm, kwiecień 2007



  • skocz do góry