wróć
  • do "wywiady" >
  • do strony głównej


  • skomentuj
  • napisz do nas
  • Natalia Dueholm

    Metoda 101 kroków w nauce czytania i pisania

    Rozmowa z Danutą Chwastniewską, autorką metody 101 kroków w nauce czytania i pisania*.

    Opracowała Pani metodę nauki czytania i pisania zwaną „metodą 101 kroków”, o której już tutaj pisaliśmy: www.edukacjadomowa.piasta.pl/101_krokow.html. Czy uważa Pani, że każdy rodzic może nauczyć dziecko czytać i pisać?
    Oczywiście, każdy świadomy rodzic może i powinien uczyć swoje dziecko czytać i pisać. Nawet jeśli nie zna metodyki, to najlepiej wie, co jego dziecku jest potrzebne, zna jego zainteresowania i możliwości.

    Nauka czytania jest jedną z tych kompetencji, która najbardziej wpływa na dalszy rozwój i karierę dziecka w przyszłości. Jednocześnie poprzez wzajemną pracę wchodzimy z dzieckiem na inny poziom relacji, która dzięki temu się pogłębia. Przez wiele lat pracowałam nad stworzeniem metody 101 kroków, tak aby nie tylko nauczyciel czy terapeuta, ale również rodzic mógł w skuteczny sposób pomóc swojemu dziecku.

    „Metodę 101 kroków” tworzą dwa podręczniki „Poczytam ci, mamo!”, dwie książki do kaligrafii „Napiszę ci, mamo!” oraz „Przewodnik dla nauczycieli i rodziców” z kartami kształcącymi funkcje wzrokowe, słuchowe, spostrzegania, wychwytywania podobieństw i różnic oraz płytą z ćwiczeniami rytmicznymi i czytaniem „do wtóru”.

    Więcej na ten temat na stronie: www.wyspa.edu.pl.

    Jak doszło do powstania metody 101 kroków w nauce czytania i pisania?
    Metoda 101 kroków w nauce czytania i pisania zbudowana jest na tym, aby przede wszystkim zainteresować dziecko nauką czytania i jednocześnie ćwiczyć w/ w struktury mózgowe. Motywacja do nauki istnieje u każdego dziecka, stąd tak ważne jest, aby nie zamienić czytania w czysto mechaniczny proces. Dlatego przy każdej czytance znajdują się różnorodne ćwiczenia kształcące i rozwijające wszystkie, niezbędne w nauce czytania, funkcje. Od wielu lat pracuję z osobami z dysleksją i innymi zaburzeniami oraz z dziećmi, które nie zdołały z innych powodów opanować nauki czytania, co przeszkadza im w osiąganiu sukcesów w nauce szkolnej. Wiem z doświadczenia, że największą barykadą, która stoi na ich drodze jest niemożność opanowania nauki czytania w „odpowiednim” czasie, a przy zastosowaniu niewłaściwych metod – w „żadnym czasie.” Nasza szkoła opiera cały proces dydaktyczny na podręcznikach, kredzie i tablicy i dlatego dziecko, które ma lepiej rozwinięte inne receptory, (oprócz wzrokowego), w szkole nie ma zbyt wielu szans.

    Jeśli jeszcze dodamy do tego specyficzne zaburzenia, jego szanse równają się zeru.

    Zbyt szybko wprowadzane kolejne głoski w pierwszym etapie nauczania nie dają możliwości skojarzenia przez dziecko ich kształtu z brzmieniem, podobnie w przypadku liter. Stąd długo utrzymujące się problemy z ich rozróżnianiem oraz myleniem tych, których kształty są podobne, tylko inaczej usytuowane w przestrzeni (np. b –p –d -g ).

    Prowadząc zajęcia terapii pedagogicznej brakowało mi materiałów, które w systematyczny i uporządkowany sposób wprowadzałyby dziecko w świat pisma. Zaczęłam więc sama tworzyć teksty, które – po wprowadzeniu samogłosek – przez kilka zajęć ćwiczyły jedną głoskę, np. t.

    Drugą wprowadzaną literą jest m, dlatego kolejnych kilka tekstów bazuje na samogłoskach i tych dwóch spółgłoskach – t i m. Podobnie postępowałam z każdą kolejną spółgłoską.

    Czym różni się ta metoda od innych?
    W metodzie 101 kroków wyróżnikiem jest wyraźny podział na sylaby, które są zaznaczone podwójnie – kolorami i falbankami. Kolor sylab zależy od tonacji tła strony, również falbanki są stonowane z całością.

    Ten podział - znak autorski mojej metody - bardzo wspomaga i przyspiesza naukę czytania. Zapobiega także nawykowi głosowania, a jeśli już się taki pojawił, dziecko dość szybko przestawia się na postrzeganie większych całości – sylab, a w dalszej konsekwencji – czytania całościowego. Dzięki tym zabiegom okazało się, że uczniowie zaczynali przełamywać niechęć do czytania, bo odnosili sukcesy – potrafili przeczytać tekst samodzielnie. To był ogromny krok naprzód, przede wszystkim w ich samoocenie i motywacji do podejmowania dalszych wysiłków.

    Dodam jeszcze, że tą metodą uczyłam czytać również starszych uczniów (w wieku gimnazjalnym i licealnym), którzy zaczęli wreszcie czytać po wielu latach nieudanych wcześniej prób.

    W czasopismie „Bliżej przedszkola” od września 2011 co miesiąc ukazują się moje artykuły przybliżające metodę 101 kroków w różnych aspektach. Zachęcam do lektury.

    Marzena Żylińska na swoim blogu OŚ ŚWIATA bardzo jasno napisała, jak złożoną czynnością jest czytanie i dlaczego należy nauce tej umiejętności poświęcić dużo czasu. Zacytuję: „Płynne czytanie wymaga wielu tysięcy godzin ćwiczeń. Trzeba też zdawać sobie sprawę z tego, jak trudne i żmudne są początki. Kto nie dostaje odpowiedniego wsparcia, często rezygnuje i nie poświęca czytaniu odpowiedniej ilości czasu. Kompetencja ta wymaga bowiem współpracy wielu struktur mózgowych, odpowiedzialnych za widzenie i mowę, a także niezwykle szybkiego przetwarzania danych. Grafika musi zostać przełożona na symbolikę, litery na znaczenie, napisane słowa na artykułowane głoski. „Wszystko to jest szczytowym osiągnięciem neuronowego przetwarzania informacji”. ( …) Jednocześnie czytanie jest jedną z aktywności silnie stymulujących rozwój mózgu.”

    Danuta Chwastniewska Kiedy według Pani dziecko powinno już umieć czytać?
    Tak, jak nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, kiedy dziecko powinno chodzić (dzieci opanowują tę czynność najczęściej między 7. a 24 miesiącem życia), podobnie nie można jednoznacznie stwierdzić, kiedy dziecko powinno umieć czytać.

    Natomiast na pewno, jeśli dziecko jest gotowe do czytania już w wieku czterech czy pięciu lat, należy wspierać tę naturalną potrzebę, a nie czekać z tym do czasu, kiedy dziecko rozpocznie naukę w szkole. Muszę powiedzieć, że obecna reforma edukacji bardzo odkłada w czasie naukę czytania i należy się spodziewać, że za parę lat wzrośnie liczba dzieci źle czytających lub w ogóle nieczytających.

    Kiedy rozwiną się u dziecka w dostatecznym stopniu struktury w mózgu, które „odpowiadają” za naukę czytania, tzn. percepcja wzrokowa, koordynacja wzrokowo- ruchowa, analiza i synteza słuchowa, należy zainicjowac naukę czytania. Zresztą najczęściej dziecko „gotowe do czytania ” samo nas do tego nakłania, bez dodatkowej zachęty.

    Co Pani sądzi na temat uczenia czytania bez żadnej konkretnej metody?
    Większość dzieci, uczących się czytać w naturalny sposób, w dogodnym dla siebie momencie, nie stosuje jednej, określonej metody. Najczęściej zaczyna od analizy (czyli dzielenia krótkich wyrazów na głoski), czasem rozpoznaje krótkie wyrazy całościowo, szczególnie w przypadku tych dzieci, którym rodzice czytali od najmłodszych lat i pozwalali śledzić tekst, niekiedy wymawia początkowe głoski wrazu, reszty się domyślając lub prosząc o podpowiedź, czasem czyta wyraz pytając o literki, których jeszcze nie zna. Każdy z tych sposobów jest dobry i jeśli wspieramy dziecko w jego pierwszych próbach, szybko prowadzi do celu, czyli osiągnięcia umiejętności czytania. Własna motywacja jest najlepszym nauczycielem. Czy ktoś kiedyś próbował opóźnić naturalną potrzebę chodzenia u dziecka? Podobnie z każdą inną czynnością, a im bardziej złożona (a taką jest czytanie) tym ta motywacja jest istotniejsza.

    Dlatego też rodzicom potrzebna jest pomoc, aby mogli wspierać wysiłki swojego dziecka. Odsyłam do: www.wyspa.edu.pl.

    Co Pani myśli na temat metody globalnej Glenna Domana?
    Metoda Domana bazuje na obrazie wzrokowym, czyli na tych strukturach w mózgu, które odpowiadają za rozróżnianie różnych przedmiotów z otoczenia. Na pewno może przyspieszyć naukę czytania w przypadku języków, które nie są fleksyjne, czyli np. języka angielskiego, gdyż postrzeganie i szybkie rozkodowanie obrazka czy wyrazu to podstawa późniejszego, płynnego czytania. Im szybciej „rozpoznajemy” wyraz, tym szybciej czytamy. W języku polskim rzecz się ma podobnie, ale droga dojścia jest zupełnie inna. Weźmy dla przykładu prosty, krótki wyraz DOM.

    Użyty w różnym przypadku (a to zależy od zdania, w którym występuje) wygląda za każdym razem inaczej. W liczbie pojedynczej mamy:

    DOM, DOMU, DOMOWI, DOMEM, a w liczbie mnogiej:

    DOMY, DOMÓW, DOMOM, DOMAMI, DOMACH.

    Tak więc który wyraz ma być wzorcowy?

    Czy pomoże on dziecku w rozpoznaniu jego innych form? Nie jest to możliwe. Podobnie jest z przymiotnikami, które odmieniają się podobnie, jak rzeczowniki, czasownikami, które mają jeszcze więcej form. Większość części mowy w języku polskim się odmienia, więc dla efektywnej nauki czytania znajomość wyglądu kilku podstawowych form wyrazu nie stanowi ani zalety, ani wady. Wpływ jest znikomy, w stosunku do wysiłku, jaki musimy włożyć w systematyczne stosowanie tej metody. Dla początkowej nauki czytania w języku polskim ważniejsza jest gotowość struktur słuchowych – umiejętność dokonywania analizy i syntezy słuchowej, w kordynacji ze strukturami wzrokowymi i artykulacyjnymi. W 1. części elementarza „Poczytam ci, mamo!” znajduje się kilkanaście stron, tzw. przedelementarzowych, dzięki którym możemy kształcic funkcje słuchowe lub sprawdzić, czy dziecko jest już gotowe do podjęcia systematycznej nauki czytania.

    Co Pani sądzi na temat opinii, że uczenie pisania przy pomocy ołówka lub długopisu nie ma już sensu, gdyż obecnie większość ludzi posługuje się do tego celu klawiaturą komputera?
    Sądzę, że w obecnej sytuacji są ważniejsze problemy, na które należy reagować natychmiast. Istotne jest jednak to, że ręka ma najwięcej reprezentacji w mózgu i praca grafomotoryczna sprzyja rozwojowi wielu obszarów w mózgu.

    Co będzie, jeśli zaniechamy jej ćwiczenia? Jak się będzie rozwijał mózg człowieka? – tego nie wiemy. Mam nadzieję, że czytanie książek i pisanie ręką (zamiast czytania i pisania w komputerze) nawet, jeśli zejdzie na dalszy nieco plan, będzie nadal istniało, bo cóż jest piękniejszego od kontaktu z „prawdziwą” książką” i „prawdziwym” piórem, które prowadzi „prawdziwa” ręka człowieka?

    Dziękuję za rozmowę.

    *Metoda ta znajduje się elementarzu „Poczytam ci, mamo!” – cz. 1. i 2., kaligrafii „Napiszę ci, mamo!” – cz. 1. i 2. oraz w przewodniku dla nauczycieli i rodziców.

    Danuta Chwastniewska jest także autorem książek terapeutycznych (ORTOGRAFFITI) oraz do nauki o języku ojczystym.



  • skocz do góry