wróć
  • do "wywiady"
  • do strony głównej


  • skomentuj
  • napisz do nas
  • Natalia Dueholm

    „Polscy rodzice mają wolność wyboru!”

    - pierwsza rozmowa z Krzysztofem Klicka


    Krzysztof Klicka - adwokat (senior counsel) amerykańskiej Home School Legal Defence Association (HSLDA) ze stanu Wirginia.

    Druga rozmowa z Krzysztofem Klicka | tutaj >>>



    Wiem, że od wielu lat jest Pan w kontakcie z p. dr. Budajczakiem, jednym z pionierów ruchu edukacji domowej w Polsce. | wywiad z dr. Budajczakiem tutaj >>> |
    Jak więc opisałby Pan stan tej formy nauczania w naszym kraju?

        - Polska Konstytucja (z 1997 r.) gwarantuje prawo do wyboru nauczania domowego. Artykuł 70 punkt 3 mówi: „Rodzice mają wolność wyboru dla swoich dzieci szkół innych niż publiczne”. Niektórzy polscy rodzice próbują więc spokojnie, po cichu nauczać w domu, ale jakoś nie mają dużego poparcia ani uznania. Z kolei Ustawa o systemie oświaty z września 1991 r. ogranicza niestety wolność do nauczania domowego. Artykuł 16 punkt 8 mówi: „Na wniosek rodziców dziecka dyrektor szkoły publicznej, w której obwodzie dziecko mieszka, może zezwolić na spełnianie przez dziecko obowiązku szkolnego poza szkołą oraz określić jego warunki. Dziecko spełniające obowiązek szkolny w tej formie może otrzymać świadectwo ukończenia poszczególnych klas szkoły podstawowej lub ukończenia tej szkoły na podstawie egzaminów klasyfikacyjnych przeprowadzonych przez szkołę, której dyrektor zezwolił na taką formę spełniania obowiązku szkolnego”.
        P. Marek Budajczak, prezes [...] Stowarzyszenia Edukacji Domowej, wskazywał na dwa problemy związane właśnie z tym zapisem w ustawie. Po pierwsze, wszystkie uczące się w domu dzieci muszą przechodzić egzaminy każdego roku, a czasem nawet i dwa razy do roku, aby móc kontynuować naukę w domu. Oczywiście jest to nierówne traktowanie wobec uczących się w szkołach publicznych, którzy nie muszą zdawać takich egzaminów. Po drugie, brak sprecyzowania reguł dotyczących uczniów szkół domowych powoduje, że każdy dyrektor szkoły może stwarzać swoje własne zasady.

    Czy sytuacja w Polsce jest dość typowa dla innych byłych sowieckich satelit?
        - Nie, ponieważ na przykład na Węgrzech nauczanie domowe kwitnie. Odbywają się tam konferencje na temat domowego nauczania dwa razy do roku. W Czechach rząd oficjalnie uznał nauczanie domowe dla dzieci do 12 lat. Pracujemy teraz z osobami z Czech, aby powalczyć o legalizację tej formy nauczania na poziomie liceum. Także parlament rumuński debatuje aktywnie nad nauczaniem domowym i ustawa dotycząca nowego prawa ma być przyjęta na początku przyszłego roku. W Bułgarii rząd po cichu pozwala na nauczanie domowe. Polska jest tutaj niestety zapóĄniona. Traktowanie nauczania domowego jest bardzo złe.
        A przecież nauczanie domowe działa! Tacy uczniowie mają dużo lepsze wyniki niż ich równieśnicy ze szkół publicznych czy prywatnych. Polska powinna szybko to zrozumieć, uznać i zalegalizować tę formę nauczania. Nauczanie domowe będzie korzystne dla Polski nie tylko na poziomie nauczania, ale także na poziomie moralnym. To naprawdę pomoże Polsce!

    W USA walczycie i bronicie rodziców nauczających w domu za pomocą prawnych precedensów. Niestety w Polsce nie istnieje takie prawo. Jaką taktykę mógłby Pan nam więc poradzić?
        - Po pierwsze macie Konstytucję, na którą możecie się powołać (cytowany powyżej artykuł 70 punkt 3). Po drugie, poruszyłbym polskie media. Za pomocą artykułów można naprawdę łatwo przekonać ludzi do tego, że nauczanie domowe działa dobrze, a także, że rodzice mają do tego prawo. Po trzecie, poszedłbym także do Parlamentu i rozdystrybuowałbym tam artykuły i dane pokazujące jakie sukcesy przynosi nauczanie domowe w innych krajach (np. w USA, Kanadzie itd.). Dzwoniłbym do polityków, pisał do nich i chodziłbym do ich biur żeby o tym rozmawiać. W ten sposób wpływałbym na zmianę polskiego prawa dotyczącego szkolnictwa i nauczania domowego. HSLDA może pomóc w redagowaniu nowego, przychylnego prawa dotyczącego nauczania domowego, a także dostarczyć kopie różnego typu studiów na ten temat. W międzyczasie wydaje mi się, że Polacy powinni zacząć po prostu nauczać w domu.     Pan Budajczak mówił mi, że planuje rozpocząć akcję mającą na celu zmianę polskiego prawa (chodzi o jasne zdefiniowanie wymagań tak, aby lokalne władze szkolne mogły łatwo wydawać zgody na nauczanie domowe, a nie rzucać kłody pod nogi). Mają mu w tym pomóc polscy parlamentarzyści, obrońcy praw człowieka i ludzie prasy. My ze swej strony rozpoczniemy także swoją akcję (alert) na całym świecie. Rodzice nauczający w domu z całego świata zostaną poinformowani o tym, że powinni wspierać rodziców w Polsce, dzwonić do polskich ambasad na całym świecie po to, aby Wasz Parlament zajął się sprawą polskich rodziców edukujących swoje dzieci w domu. Taka międzynarodowa presja miała swoje sukcesy w innych krajach. Zresztą mówimy o tym na naszych stronach www.hslda.org w sekcji „international”.

    Jak dużo czasu potrzeba aby zmienić w danym kraju prawo na korzyść naucząjących w domu?
        - Myślę, że da się to zrobić w dwa lata. Proszę, nich Pani mi przyśle swoje artykuły, umieścimy je na stronach www.hslda.org. I proszę mi także dać znać, czy mogę więcej pomóc. Bardzo, bardzo Panu dziękuję. Na pewno będziemy w kontakcie.




    Rozmawiała Natalia Dueholm

    Tekst ukazał się w tygodniku „Najwyższy Czas!”, w nr. 33-34 z dn. 16 sierpnia 2003 r.



  • skocz do góry