wróć
  • do "artykuły" >
  • do strony głównej


  • skomentuj
  • napisz do nas
  • Katarzyna Meyer

    Uczyć się? Chętnie!


    „Nie przeszkadzajcie nigdy, gdy dziecko z własnego impulsu pracuje. Najważniejsze nie jest to, aby nie robiło błędów, lecz jego skupienie.” [Maria Montessori]


        Każdy człowiek jest z natury ciekawy świata i odkrywa go we własnym tempie i na swój sposób od chwili narodzin aż do śmierci. Obserwując zachowanie rocznego dziecka, które bada właśnie małą drabinę malarską stojącą w pokoju możemy zauważyć jego sposób na uczenie się:

    1. ewentualna obserwacja innych osób korzystających z drabiny
    2. zapoznanie z przedmiotem (dotyk, posmakowanie)
    3. wypróbowanie zastosowania (powolne próby wspinaczki)
    4. eksperymenty z innymi sposobami zastosowania (może lepiej jest schodzić głową na dół?)
    5. wyćwiczenie do mistrzostwa (powtórki aż do osiągniecia dużej wprawy i szybkości)
    6. powolna utrata zainteresowania


        Nauka odbywa się z własnego impulsu, jest pełna radości, obejmuje wszystkie zmysły i odbywa się metodą prób i błędów. Według tej samej zasady są badane drzwi do szafki w kuchni, przeskakiwanie strumyka, stolarstwo czy pisanie listów.

        Niezależnie od tego, czy ktoś uczy się chodzić, budować, liczyć czy pisać, nie jest naprawdę istotne, kiedy i jak szybko to robi. Naprawdę ważne jest, czy nowa wiedza i umiejętność służy do osiągnięcia postawionych sobie w chwili obecnej celów. Zdobywana przy tym umiejętność i wiedza są tylko „odpadkiem ubocznym”!

        Dziecko pracujące z własnego impulsu nie czyta po to, aby nauczyć się czytania, lecz aby przeczytać interesujący go napis czy komiks.
    Dziecko nie pisze, aby nauczyć się pisania, lecz aby napisać babci o swoim nowym króliku. Dziecko nie szyje, aby nauczyć się szycia (może się przyda w przyszłości?), lecz po to, aby uszyć poduszkę dla ulubionej lalki. Dziecko nie liczy, aby nauczyć się arytmetyki, lecz aby dowiedzieć się, ile potrzebuje kieszonkowego do kupienia upragnionej zabawki.

    Badania psychologiczne stwierdzają, że
  • z tego, co przeczytaliśmy zapamiętujemy 10 %,
  • z tego, co usłyszeliśmy zapamiętujemy 20%,
  • z tego, co widzieliśmy zapamiętujemy 30 %,
  • z tego, co usłyszeliśmy i widzieliśmy zapamiętujemy 50 %,
  • z tego, o czym sami opowiadaliśmy zapamiętujemy 70 %,
  • z tego, co sami zrobiliśmy zapamiętujemy 90 %.


  •     Większość nauczycieli i rodziców zakłada, że dzieci powinny chodzić do szkoły, aby się czegoś nauczyć i przygotować do późniejszego życia. Lecz kto powiedział, że trzeba się przygotować do życia siedząc przez lata kilka godzin dziennie w ławce i słuchając wykładów nauczyciela? Siedząc w ławce i słuchając uczymy się siedzenia i słuchania. Rozmiawiając w języku obcym uczymy się mówić w języku obcym, pracując na komputerze uczymy się pracy na komputerze, działając uczymy się działania.
    Nauka, jaką praktykuje się w tradycyjnej szkole, oznacza „jak najszybciej osiągnąć cel, zrobić przy tym jak najmniej błędów i dostarczyć poprawne odpowiedzi”.
    Tak pojęta nauka nie uwzględnia procesu samodzielnego myślenia, które jest doświadczaniem i odkrywaniem małymi krokami. Taki proces wymaga otwarcia się na bodźce otoczenia i wybór tych, które w danej chwili do naszego wewnętrznego stanu pasują, przetworzenia ich i swobodnego bawienia się nimi bez odgórnego podawania dozwolonych wyników.

        Taka nauka nie odbywa się linearnie, lecz skokowo, często poprzez wiele rozdroży i nieprzewidzianych postojów. Największe odkrycia naukowe wpadały badaczom niespodziewanie w przypadkowych sytuacjach, często we śnie. Również dzieci uczą się poprzez wielokrotne powtarzanie danej czynności, stawianie jej na głowie, po długiej przerwie wracanie do niej z nowymi pomysłami, bez pośpiechu i tylko z ciekawości i chęci zabawy. Nagle i niespodziewanie dla siebie samych pokazują nowe umiejętności.
    Jean Piaget, szwajcarski psycholog dzięcięcy dwudziestego wieku stwierdził, że od chwili rozpoczęcia zajmowania się nowym przedmiotem, nowym działaniem dziecka aż do rozwinięcia dobrego zrozumienia tego, co robi, mijają z reguły trzy lata ponownie powtarzanych eksperymentów, prób i błędów. Fazy intensywnego zajmowania się danym przedmiotem badań są przerywane dłuższymi przerwami, w których nie ma dla obserwatora żadnych znaków zainteresowania danym tematem. W tych okresach dotychczasowe doświadczenia są „przerabiane” w podświadomości dziecka i są równie ważne jak poprzednie fazy aktywnego działania.

        Również organizm dorosłych pracuje w opisany sposób, każdy może sprawdzić to na własnej skórze. Jeśli chcemy się o tym przekonać, wystarczy wyszukać jakiś przedmiot, którym do tej pory się nie zajmowaliśmy, np. kostkę Rubika, malarstwo, gry logiczne, flet, robienie węzłów ze sznura, stolarstwo, cokolwiek, czego nie rozumiemy, nie znamy, ale czym chętnie byśmy się pobawili. Spróbujmy przez trzy lata samodzielnie bez celu i oczekiwania określonych rezultatów, bez przymusu, tylko, jeśli jesteśmy właśnie zainteresowani, czyli z wieloma przerwami, zająć się tym przedmiotem, bawić się nim. Nie ćwiczyć, lecz swobodnie odkrywać. Czy potwierdzą się u nas obserwacje Piaget´a?

        Taki proces wymaga od badacza, dziecka i dorosłego, samodzielne stawianie sobie pytań, szukanie własnych prób odpowiedzi i podejmowanie własnych decyzji, które odpowiedzi zadawalają go, a które powinny być odrzucowe. Wymaga to dużej odwagi i zaufania w własne obserwacje i myślenie oraz odwagi w prezentowaniu własnego zdania na zewnątrz.
    Dziecko jest w stanie pozwolić sobie na to tylko w atmosferze przychylnego zainteresowania towarzyszącego mu dorosłego, który potrafi uszanować somodzielność myślenia dziecka i nie „poprawia”, ocenia, a nawet wyśmiewa lub karze za „błędne” odpowiedzi. W procesie odkrywania nie ma bowiem błędnych odpowiedzi, ani poprawnych, wszystkie są tylko tymczasowym wynikiem prowadzonych ciągle dalej doświadczeń.

        Nauka w szkole oznacza w przeciwieństwie do takiego procesu całkowite podporządkowanie się autorytetowi nauczyciela, który podaje temat, czas i sposób zajmowania się nim oraz właściwe odpowiedzi bez możliwości ich sprawdzenia przez samych uczniów.
    Nawet w sytuacji, gdy uczniowie sami przeprowadzają eksperymenty fizyczne lub chemiczne nie ma w tradycyjnej szkole możliwości ich swobodnego przeprowadzenia metodą prób i błędów, powtarzania w zmieniających się warunkach, stawiania własnych pytań i powolnego szukania na nie dowolnych odpowiedzi. Również odpowiedzi są natychmiast kontrolowane, „poprawne”, czyli zgodne z oczekiwaniami i wiedzą nauczyciela są nagradzane, inne karane, słownie lub poprzez ocenę.

        Taki system wymaga od dzieci zaprzestania samodzielnego myślenia i wzamian za to możliwie szybkie zapamiętanie podanych informacji. Oznacza to wyrzeczenie się „swojego” i przyjęcie bez sprzeciwu „cudzego” myślenia, jest bardziej tresurą posłuszeństwa i dobrego zapamiętywania niż procesem myślowym.

        Oddając nasze dzieci na kilkanaście lat ich młodego życia w ręce systemu, w którym obojętne są ich zainteresowania i dotychczasowe doświadczenia, w którym nauczyciel mówi czym, kiedy, w jaki sposób, jak długo i z kim mają się zajmować tworzymy z indywidualności towar standaryzowany. Gdy dzieci osiągają 18 rok życia pytamy je, co chcą ze swoim życiem zrobić i jesteśmy zdziwieni, gdy młodzi ludzie mówią, „nie wiem wcale, kim jestem...”

    „To jest właściwie cud, że nowoczesne metody nauczania nie do końca udusiły świętą ciekawość badania; ta delikatna roślinka potrzebuje przecież oprócz pobudzenia przede wszystkim wolności, bez niej upada z całą pewnością.
    Wielkim błędem jest wiara, że radość przyglądania się i szukania mogła by zostać wzmocniona poprzez przymus i poczucie obowiązku. Myślę, że można byłoby nawet zdrowe dzikie zwierzę odzwyczaić od żądzy jedzenia, gdyby nam się udało za pomocą bata ciągle zmuszać je do jedzenia, gdy wcale nie jest głodne, zwłaszcza gdybyśmy pod takim przymusem odpowiednio wybrali podawane potrawy.” [Albert Einstein]



    Katarzyna Meyer, sierpień 2005



  • skocz do góry





  • Inne teksty Pani Katarzyny na edukacjadomowa.piasta.pl:
  • „Posłuszeństwo czy wzajemny szacunek” | tutaj >>>
  • „Towarzyszyć dziecku bez poleceń” | tutaj >>>
  • „Montessori dzisiaj” | tutaj >>>
  • „Zaufać życiu” | tutaj >>>


  • Wywiad z Katarzyną Meyer | tutaj >>>

    Pani Kasia znajduje się na naszej liście przyjaciół edukacji domowej | tutaj >>>



  • skocz do góry