wróć
  • do "wywiady"
  • do strony głównej


  • skomentuj
  • napisz do nas
  • Natalia Dueholm

    „Poświęcić czas...”

    - rozmowa z Anną Podgórską z wydawnictwa „Aksjomat”, redaktor naczelną miesięcznika edukacyjnego „Abecadło”, autorką licznych książeczek dla najmłodszych dzieci.


    Anna Podgórska jest autorką wielu niewielkich zeszytów edukacyjnych do nauki liczenia i pisania oraz książek dla dzieci młodszych, rozwijających wyobraźnię, zdolności manualne i przestrzenne: „Mam 3 lata”, „Mam 4 lata”, „Mam 5 lat”, „Poznaję literki i piszę”, „Poznaję cyferki i liczę”, „Pisze od A do Z”, „Liczę od 1 do 20”, „Umiem pisać i rysować”, „Zrobię to sam”, „Wycinanki przedszkolaka”, zbiorów łamigłówek dla dzieci: „Ciekawe zadania do głowy łamania”, „Wielka księga zgadywanek”, „Bądź tu mądry”, „Rusz głową”, „Klub Tęgich Głów”, książek popularno-naukowych: „Dlaczego niebo jest niebieskie?”, „Dlaczego trawa jest zielona?”, „Dlaczego śnieg jest biały?”, „Quiz - zwierzęta”, zeszytów pomocniczych do nauki ortografii, gramatyki i matematyki w klasach 1-3: „Wesoła matematyka”, „Ortografia na wesoło”, „Gramatyka na wesoło”, „Moja ortografia”.


    Zwróciłam uwagę na Pani publikacje, ponieważ kieruje je Pani do rodziców, chcących nauczać własne dzieci, a nie do tzw. specjalistów od edukacji. Czy może Pani przedstawić swoją pracę?
        - Z wydawnictwem „Aksjomat” jestem związana od 7 lat. Piszę i układam książki dla dzieci w wieku od 2 do 13 lat. Jednak głównym odbiorcą moich książek i zeszytów ćwiczeń są przedszkolaki oraz dzieci z klas 1-3. Od roku 2001 jestem również redaktor naczelną miesięcznika edukacyjnego dla dzieci w wieku 4-7 (17kB)lat „Abecadło”. Na łamach pisma uczymy dzieci pisać i liczyć, przedstawiamy ciekawostki ze świata zwierząt, piszemy o rzeczach najbliższych z otoczenia dziecka, przypominamy o ważnych świętach i uroczystościach, uczymy dobrych manier i zasad grzeczności, podajemy przepisy, jak zrobić prostą ozdobę czy zabawkę, by dziecko rozwijało swoje zdolności manualne. Pismo, choć nie reklamowane jak wiele innych komercyjnych gazet dla dzieci, od 6 lat istnieje na rynku i ku mojej ogromnej radości, cały czas cieszy się uznaniem dzieci i rodziców. Mamy dużą grupę stałych czytelników, którzy pozdrawiają nas z wakacji i przysyłają świąteczne życzenia. Od kilku lat współpracujemy z panią logopedą, której artykuły, porady oraz ćwiczenia publikujemy na łamach pisma. Teksty skierowane są właśnie do rodziców, by sami zwracali uwagę na rozwój prawidłowej mowy dziecka, korygowali ją, a w razie potrzeby - zwrócili się o pomoc do specjalisty. Podobnie jak większość naszych książek, tak i „Abecadło” doskonale nadaje się do pracy z dzieckiem w domu.

    W jaki sposób wpadła Pani na pomysł pisania książeczek wspomagających rodziców w odpowiadaniu na trudne pytania dzieci: „Dlaczego niebo jest niebieskie?”, „Dlaczego trawa jest zielona?”, czy „Dlaczego śnieg jest biały?”
        - Pomysł podsunęli mi sami czytelnicy. Otrzymuję wiele listów, w których dzieci piszą o swoich oczekiwaniach względem książek i pisma. Dzieci są niezwykle ciekawe i interesuje je niemal wszystko. Tak często pytają: dlaczego? Z myślą o małych odkrywcach powstały te trzy tytuły, których celem jest w prosty i zrozumiały sposób przybliżyć dziecku świat. Wiem, że książki te „odciążają” w pewnym sensie rodziców, którzy nie zawsze potrafią udzielić dziecku odpowiedzi. Moja córeczka ma niespełna dwa lata i jeszcze nie stawia mi ciągłych pytań: „dlaczego”, ale spotykając się z przedszkolakami na porankach literackich (czytam dzieciom bajki, zagadki i opowiadam o pracy w redakcji), muszę odpowiadać na mnóstwo pytań. I choć nie zawsze jest to łatwe, to ogromnie cieszy mnie fakt, że dzieci mają w sobie ciekawość i ogromną chęć poznania tego, co nowe.
        Od kiedy jestem mamą, moja praca nabrała nowego wymiaru. Teraz również moje dziecko uczy się z moich książek i zeszytów wydanych przez „Aksjomat” - teraz jakby w większym stopniu odczuwam ciężar odpowiedzialności, jaki spoczywa na autorze książek dla dzieci. Jednocześnie pracując z własnym dzieckiem, widzę, jakie są oczekiwania malucha i na co - jako autor - powinnam zwracać większą uwagę.

    Wspomniała Pani o porankach literackich dla dzieci. W USA takowe spotkanie organizują prywatne księgarnie, publiczne biblioteki, centra kultury... Zaprasza się na nie nawet dzidziusie...
        - Tak, wiem. Kilka razy byłam w USA, mam tam rodzinę i miałam okazję uczestniczyć w tamtejszych spotkaniach organizowanych w bibliotece. Moja siostrzenica była zachwycona, kiedy prowadzący je pan przebierał się za klauna, czytał książki i opowiadał śmieszne zagadki. Rzeczywiście na tych spotkaniach były nawet maluszki. To bardzo dobrze. Starsze dzieci, od lat obeznane z tego rodzaju spotkaniami, z ogromnym zainteresowaniem przysłuchiwały się nowym opowieściom i wykazywały duże skupienie i cierpliwość. A być może trafiłam na taką grupę.
        U nas wygląda to trochę inaczej, bo prawdę mówiąc, tego rodzaju spotkania są dopiero w powijakach. Nie ja jestem ich inicjatorką, ale kilka krakowskich domów kultury. Dwa lata temu otrzymałam list od pewnej pani pracującej w domu kultury, która postanowiła organizować poranki literackie i szukała osób chętnych do współpracy. Wiedziałam z doświadczenia, że ten dom kultury działa bardzo prężnie, co w dzisiejszych czasach, kiedy na kulturę państwo przeznacza niewiele środków, wcale nie jest łatwe. A tam dzieje się naprawdę dużo: konkursy, teatr amatorski, etc. Większość tych imprez wspomagaliśmy (my - wydawnictwo Aksjomat), przekazując nasze książki oraz pismo jako nagrody dla dzieci. A kiedy pojawił się pomysł organizowania poranków literackich, chętnie zgodziłam się brać w nich udział. Pani z domu kultury kontaktuje się z przedszkolami (na spotkania przychodzą grupy przedszkolne) i informuje mnie, kiedy odbędzie się spotkanie. Czytam dzieciom książki z naszego wydawnictwa: bajki, zagadki, opowiadania z „Abecadła”, a przy okazji opowiadam, jak powstaje książka: pokazuję dzieciom ilustracje oryginalne, wstępne makiety. Na tego rodzaju spotkaniach mogę zauważyć, którym dzieciom rodzice czytają książki, które dzieci lubią książki: opowiadają o ulubionych bohaterach, są aktywne, z łatwością odgadują zagadki dotyczące bohaterów bajek. Niestety dla wielu dzieci książka nie jest interesująca, nudzi je słuchanie bajki czy opowiadania. Część dzieci nie zna książek, nikt im ich nie kupuje i nie czyta, nie wiedzą, że książka może być źródłem przyjemności.

    Czy wg Pani rodzic musi posiadać szczególne zdolności, aby nauczyć dziecko pisania i liczenia?
        - Większość rodziców odpowie, że nie - skoro sami posiadają umiejętności czytania i pisania, to z pewnością potrafiliby podzielić się tą wiedzą. A mnie się wydaje, że sprawa nie jest tak oczywista. Nie każdy posiada umiejętność uczenia innych. Z drugiej jednak strony, jeśli rodzic poświęci dziecku dużo uwagi i czasu na naukę, to nawet jeśli nie ma wybitnych zdolności pedagogicznych, może osiągnąć dużo lepszy efekt niż pedagog. Praca z dziećmi w wieku przedszkolnym to przede wszystkim czas. Dziecko potrzebuje naszej uwagi i czasu, musi czuć, że w tej chwili rodzic koncentruje się tylko na nim. I jeszcze jedna bardzo ważna zasada: nauka dziecka w tym wieku nierozerwalnie musi łączyć się z zabawą. Jeśli rodzic dobrze zna swoje dziecko i jego możliwości, jeśli znajdzie wystarczająco dużo czasu i będzie systematyczny w swoim działaniu, to praca z dzieckiem może zakończyć się sukcesem. Wymaga to jednak ogromnej samodyscypliny ze strony rodzica. Temat jest bardzo poważny, nie powinno się go zamykać w kilku zdaniach. Ze względu na miejsce i czas, bardzo go spłyciłam.

    Jakie są Pani obserwacje dotyczące zaangażowania rodziców w edukację ich własnych dzieci?
        - Cóż, mogę powiedzieć, że wiele książek z oferty mojego wydawnictwa, zeszyty ćwiczeń do nauki pisania, czytania i liczenia, które mimo, iż nie są zatwierdzone przez ministerstwo i nie służą jako podręczniki w przedszkolach, znakomicie się sprzedają. Świadczy to o tym, że niezależnie od tego, czy dziecko chodzi do przedszkola czy nie, rodzice, dziadkowie lub ktoś z rodziny kupuje dziecku książki do nauki w domu. Edukacja domowa z pewnością ma miejsce.

    Dziękuję za rozmowę.




    Rozmawiała Natalia Dueholm, 2005 r.




  • skocz do góry