wróć
  • do "artykuły" >
  • do strony głównej


  • skomentuj
  • napisz do nas
  • Natalia Dueholm

    Prawo edukacyjnego wyboru a polskie prawo
    czyli jak zmienić polskie prawo, aby realnie umożliwić edukację domową




        Prawo do edukacji - to hasło często pojawia się w kontekście praw człowieka. Różne dokumenty sankcjonujące prawo do edukacji oddają pierwszeństwo rodzicom (a nie czynnikom państwowym) i dopuszczają nauczanie dzieci przez ich własnych rodziców w ramach edukacji domowej. Pozornie robi to także polskie prawo. Przyjrzyjmy się jednak dokładniej, co na ten temat mówią różne dokumenty.


    Konstytucja RP z 1997 r. | tutaj >>>

        W art. 70 punkt 1: "Każdy ma prawo do nauki", ale potem zaraz, że "Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonania obowiązku szkolnego określa ustawa".
        I tutaj możemy postawić sobie pytanie jak coś, do czego mamy prawo może być obowiązkowe? Sprzeczności tej przecież nie da się nie zauważyć. W rzeczywistości chodzi o przymuszanie rodziców do posyłania ich do szkół.
        Art. 48: Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.
        Art. 53 punkt 3: Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Przepis art. 48 ust. 1 stosuje się odpowiednio.
        Konstytucja mówi też w punkcie 3 tegoż artykułu, że "rodzice mają wolność wyboru dla swoich dzieci szkół innych niż publiczne". Zapis ten legalizuje edukacji domową pod warunkiem, że nazwiemy ją szkołą domową.


    Ustawa o oświacie | tutaj >>>

        Pozornie uwzględnia inną formę edukacji niż szkolną. Art. 16 punkt 8 powinniśmy omówić dokładnie obserwując jego ewolucję.

    Rok 1991 (wersja optymistyczna dla rodziców chcących uczyć własne dzieci):
        Na wniosek rodziców dziecka dyrektor szkoły może zezwolić na spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą. Dziecko spełniające obowiązek w tej formie może otrzymać świadectwo ukończenia szkoły podstawowej na podstawowej na podstawie egzaminu klasyfikacyjnego przeprowadzonego przez szkołę, której dyrektor zezwolił na taką formę spełniania obowiązku szkolnego.

    Rok 1995 (zmiany wytłuszczone):
        Na wniosek rodziców dziecka dyrektor szkoły publicznej, w której obwodzie dziecko mieszka może zezwolić na spełnianie obowiązku szkolnego poza szkołą oraz określić jego warunki. Dziecko spełniające obowiązek w tej formie może otrzymać świadectwo ukończenia poszczególnych klas szkoły podstawowej lub ukończenia tej szkoły podstawowej na podstawie egzaminów klasyfikacyjnych przeprowadzonych przez szkołę, której dyrektor zezwolił na taką formę spełniania obowiązku szkolnego.

    Rok 1998:
        Na wniosek rodziców dziecka dyrektor publicznej szkoły podstawowej lub gimnazjum, w obwodzie których dziecko mieszka, lub dyrektor szkoły ponadgimnazjalnej, do której dziecko uczęszcza, może zezwolić na spełnianie przez dziecko odpowiednio obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki poza szkołą oraz określa jego warunki. Dziecko spełniające odpowiednio obowiązek szkolny lub obowiązek nauki w tej formie może otrzymać świadectwo ukończenia poszczególnych klas danej szkoły lub ukończenia tej szkoły na podstawie egzaminów klasyfikacyjnych przeprowadzonych przez szkołę, której dyrektor zezwolił na taką formę spełniania obowiązku szkolnego lub nauki.

        Co gorsza, art. 16 w ust. 5 brzmi: „Obowiązek szkolny spełnia się przez uczęszczanie do szkoły podstawowej i gimnazjum, publicznych albo niepublicznych.”

        Analiza ewolucji tej ustawy pokazuje nie tylko wzrost objętościowy, ale co gorsza, wzrost restrykcji. Dyrektor, który mógł udzielić zezwolenia bezwarunkowo (może zezwolić), potem mógł je precyzować (może zezwolić i określić), ale nie musiał, a potem już musiał (może zezwolić i określa). Otrzymanie zezwolenia od dyrektora (poprzednio szkoły, teraz już publicznej) graniczy obecnie z cudem, gdyż w z powodu niewiedzy, zwykłej nieprzychylności czy w końcu strachu o utratę pracy przez kurczące się klasy, dyrektorzy nie mają wcale ochoty na umożliwienie rodzicom korzystanie z prawa do nauczania w ramach edukacji domowej.
        W Polsce nie ma żadnego prawa do edukacji ani nauki, gdyż prawo nie może przecież być obowiązkowe. Chodzi o przymus czyli obowiązek (szkolny). Po drugie, edukacja jest rozumiana w naszym kraju tylko jako szkolna, z pominięciem edukacji domowej, legalnej w wielu krajach. Polskie prawo jest nie tyle złe same w sobie, ale również gwałci prawa międzynarodowe.

        Wydaje się, że jedynym sposobem, aby usunąć sprzeczności w artykułach polskiej konstytucji jest prawne rozpoznanie edukacji domowej jako formy niepublicznej szkoły (domowej) i uwzględnienie jej w Ustawie o oświacie ( w art. 16. w ust. 5).

        Serdecznie proszę o komentarz osoby, które mają na ten temat zdanie.




    Natalia Dueholm



  • skocz do góry