wróć
  • do strony głównej >

    skomentuj
  • napisz do nas
  • Wywiady



    Nauczanie w domu - 2. Rozmowa z Mateuszem Matyszkowiczem

    Bo bycie nauczycielem zawodowym, bycie nauczycielem w szkole, oznacza, że powinno się posiadać dwie rzeczy: pewien zestaw umiejętności ukształtowanych na studiach i właśnie to, co się słusznie nazywa powołaniem, a co jest coraz częściej spychane na bok. Natomiast u rodzica to powinno być w pakiecie nazywanym rodzicielstwem. W momencie, w którym w kościele katolickim ludzie sobie ślubują miłość i wierność, to także zobowiązują się do tego, że będą wychowywać własne dzieci. I decydując się na powołanie do życia w małżeństwie i w rodzinie, decydowali się też na powołanie nauczycielskie. To jest nierozerwalne.

    | więcej >>>



  • skocz do góry





  • Metoda 101 kroków w nauce czytania i pisania - Rozmowa z Danutą Chwastniewską, autorką metody 101 kroków w nauce czytania i pisania

    Opracowała Pani metodę nauki czytania i pisania zwaną „metodą 101 kroków”, o której już tutaj pisaliśmy: www.edukacjadomowa.piasta.pl/101_krokow.html. Czy uważa Pani, że każdy rodzic może nauczyć dziecko czytać i pisać?
    Oczywiście, każdy świadomy rodzic może i powinien uczyć swoje dziecko czytać i pisać. Nawet jeśli nie zna metodyki, to najlepiej wie, co jego dziecku jest potrzebne, zna jego zainteresowania i możliwości.

    Nauka czytania jest jedną z tych kompetencji, która najbardziej wpływa na dalszy rozwój i karierę dziecka w przyszłości. Jednocześnie poprzez wzajemną pracę wchodzimy z dzieckiem na inny poziom relacji, która dzięki temu się pogłębia. Przez wiele lat pracowałam nad stworzeniem metody 101 kroków, tak aby nie tylko nauczyciel czy terapeuta, ale również rodzic mógł w skuteczny sposób pomóc swojemu dziecku.

    „Metodę 101 kroków” tworzą dwa podręczniki „Poczytam ci, mamo!”, dwie książki do kaligrafii „Napiszę ci, mamo!” oraz „Przewodnik dla nauczycieli i rodziców” z kartami kształcącymi funkcje wzrokowe, słuchowe, spostrzegania, wychwytywania podobieństw i różnic oraz płytą z ćwiczeniami rytmicznymi i czytaniem „do wtóru”.

    | więcej >>>



  • skocz do góry





  • Trzydziestolecie - rozmowa z prezesem Uczniowskiego Klubu Sportowego „Roszada” Markiem Niedźwieckim - o znaczeniu szachów i ich roli w edukacji (część II)

    Przyznał Pan, że dorośli powinni zainteresować dzieci i młodzież szachami. Jak przekonałby ich do tego, aby potem uczyli tej gry swoje dzieci?
    W trakcie rozmów mówię, że szachy uczą logicznego myślenia, rozwijają umysł, umożliwiają analizę sytuacji i szybkiego podejmowania decyzji, kształcą charakter i inne cechy osobowościowe. Ponadto ważnym elementem jest podwyższenie zdolności szybszej i dłuższej koncentracji tak niezbędnej podczas procesu uczenia i odrabiania lekcji. O tych wszystkich korzyściach, które mogą otrzymać osoby grające w szachy informują plakaty, które rozwieszam w pobliżu miejsc nauczania szachów.

    | więcej >>>



  • skocz do góry





  • Trzydziestolecie - rozmowa z prezesem Uczniowskiego Klubu Sportowego „Roszada” Markiem Niedźwieckim - o znaczeniu szachów i ich roli w edukacji (część I)

    Kiedy zaczął Pan propagować grę w szachy wśród uczniów?
    Moje zainteresowania organizacyjne związane z propagowaniem szachów zaczęły się 30 lat temu. W 2012 roku będę obchodził 30.lecie swojej pracy społecznej. Uważam datę 11 listopada 1982 roku za przełomową. Od tego też dnia mogę liczyć swój „staż społecznika”. W tym dniu odbył się błyskawiczny turniej szachowy, który organizowałem przy udziale Prezesa ROZSzach Pana Zdzisława Kuleszy i Wojciecha Jakubiaka. Okazją była Olimpiada Szachowa w Lucernie w 1982 roku. Data nie była wzięta z „sufitu”. Wszyscy, którzy trochę znają historię Polski wiedzą, że ten dzień jest świętem niepodległości Polski odzyskanej po 123 latach rozbiorów (Oczywiście jest to dzień przyjęty po wielu sejmowych debatach i sporach partyjnych w okresie międzywojennym, bo de facto proces odzyskiwania niepodległości trwał wiele tygodni, nie wydarzył się jednego dnia).

    | więcej >>>



  • skocz do góry





  • Księga zwycięzców - rozmowa z doktorem Tomaszem Szczechem, adiunktem w Filii Uniwersytetu Łódzkiego w Tomaszowie Mazowieckim, autorem książki dla dzieci pt. „Księga zwycięzców”.

    Napisał Pan o swojej książce: „Opowiadam w niej historię Kościoła chrześcijańskiego. Barwne dzieje życia postaci takich jak Augustyn z Hippony, święty Patryk, Bernard z Clairvaux, Marcin Luter czy hrabia Mikołaj von Zinzendorf są dla mnie kluczem do opowiadania o sukcesach i porażkach Kościoła w poszczególnych epokach oraz wyzwaniach, przed którymi stawało chrześcijaństwo na przestrzeni wieków”. Skąd wziął się pomysł na przybliżenie dzieciom takiego tematu?
    Ze szkoły średniej wyniosłem przeświadczenie, że historia chrześcijaństwa to krucjaty, palenie ludzi na stosach i wojny religijne. Podczas studiów zacząłem samodzielnie badać dzieje Kościoła, aby znaleźć odpowiedź na nurtujące mnie wówczas pytania. To, co odkryłem, bardzo mnie zaskoczyło. Uznałem, że dobrze będzie przekazać pokoleniu moich dzieci ogólny zarys historii chrześcijaństwa, zwracając uwagę na to, co moim zdaniem szczególnie ważne, a o czym – niestety - nie usłyszą na lekcjach historii. Innym źródłem inspiracji było to, że brałem udział w pracach nad antologią tekstów dla młodzieży zatytułowaną „Księga cnót” pod redakcją Zbigniewa Raua. Moja „Księga zwycięzców” nawiązuje do „Księgi cnót” pod tym względem, że jest adresowana do dzieci i młodzieży oraz służy budowaniu charakteru, choć ma też inne cele. Pisząc tę książkę, myślałem przede wszystkim o moich córkach: Ani i Sarze. Jak każdy rodzic, chciałem przekazać swoim dzieciom wartościowe dziedzictwo. W moim przypadku tym dziedzictwem jest wiedza o drodze, jaką przebył Kościół chrześcijański w ciągu dwóch tysięcy lat swego istnienia. Źródłem „Księgi zwycięzców” jest zatem miłość do dzieci. Sądzę, że to czyni ją wartościową. | więcej >>>



  • skocz do góry





  • Kiedy dziecko przestaje zadawać pytania, to nigdy szczęśliwe nie będzie - rozmowa z p. Tomaszem Rożkiem, dziennikarzem, autorem nagrodzonej książki „Po prostu nauka”.

    Pana książka jest zbiorem wywiadów na różne bardzo poważne tematy naukowe. Porusza Pan m.in. tematy nanotechnologii, cybernetyki i genetyki. Do jakiego czytelnika jest adresowana?
    Czytelnika, który jest ciekawy świata. Starałem się, aby książka trafiła do ludzi, którzy nie mają wykształcenia kierunkowego. Oczywiście, muszą mieć wiedzę podstawową, np. wiedzieć, co to jest gen, rozumieć, że świat złożony jest z atomów. Starałem się przemawiać do ludzi, którzy są otwarci, inteligentni, interesują się światem i niekoniecznie mają wiedzę ukierunkowaną. Pisałem więc do młodzieży, licealistów, także do osób dorosłych. Na przykład do ludzi, którzy skończyli studia z różnych kierunków i chcą wiedzieć, jak działa świat. Do ludzi, którzy potrzebują ukierunkowania, aby zrozumieć całość. | więcej >>>



  • skocz do góry





  • Po czterech miesiącach edukacji domowej... - rozmowa z Pawłem Bartosikiem - pastorem Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku, doktorantem na UG, redaktorem kwartalnika „Reformacja w Polsce”, wokalistą i gitarzystą zespołu „Krótka Piłka”, prywatnie: mężem Joli, ojcem 7 letniej Zuzi, 5 letniego Jasia i 3 letniej Mai; od trzech lat prowadzącym blog: www.pbartosik.pl

    Czy może się Pan podzielić wrażeniami z początków edukacji domowej w swojej rodzinie?
    O samej edukacji domowej zaczęliśmy myśleć już kilka lat temu, gdy nasza najstarsza córka Zuzia była małym berbeciem. Był to okres, w którym intensywnie poznawaliśmy czym jest edukacja domowa od strony teoretycznej - jeździliśmy na konferencje, czytaliśmy książki, rozmawialiśmy z rodzinami (głównie amerykańskimi) uczącymi domowo. Mieliśmy więc sporo czasu na przemyślenie tematu, zapoznanie się ze środowiskiem homeschoolersów w USA i w Polsce, podjęcie decyzji. Przyznam, że nie była ona dla nas trudna, szczególnie w kontekście jednorocznego doświadczenia z zerówką w szkole publicznej, do której uczęszczała nasza córka w ostatnim roku. | więcej >>>



  • skocz do góry





  • Czasami pozwalam swoim dzieciom odpocząć od szkoły - rozmowa z p. Agnieszką Marią Stefańską, mamą trójki dzieci w wieku 14, 13 i 10 lat, tłumaczką i autorką książek

    Pani dzieci chodzą do szkoly, jednak uczyła je Pani w domu. Interesuje się Pani również edukacją domową...
        W praktyce tak to wyglądało, że uczyłam swoje dzieci po szkole. W tej chwili dwójka starszych uczęszcza do bardzo dobrego gimnazjum w Krakowie. Wreszcie odetchnęłam. Najmłodszy, niedosłyszący, był przeze mnie prowadzony od urodzenia pod okiem fachowców. Obecnie chodzi do czwartej klasy. Nie ma żadnych kłopotów z przyswajaniem wiedzy, ale jego pobyt w szkole jest dla nas nieustanną udręką. Rozumiem nauczycieli, którzy muszą egzekwować stosowanie się do obowiązujących reguł. Mają zbyt mało czasu na roztrząsanie pojedynczych spraw i dochodzenie sedna problemu. Nie zawsze też wiedzą, że emocje dzieci z deficytem są wyostrzone. Zwłaszcza wtedy, gdy muszą walczyć o przetrwanie w grupie rówieśniczej.
    Sama byłam kiedyś nauczycielką. Wielokrotnie przeciwstawiałam się pokusie "prostych" rozwiązań wychowawczych, ponieważ zauważyłam, że często kara zostaje wymierzona niesprawiedliwie. Trzeba rzetelnie rozeznać sytuację, zrozumieć motywy postępowania dziecka, a wtedy może okazać się, że właśnie ono w tym wypadku miało rację. Szkoła idzie po najmniejszej linii oporu, ponieważ chronicznie cierpi na brak czasu. Jest instytucją i jako taka, powołana do służby wszystkim, nie służy tak naprawdę nikomu.
    Chcąc w przyszłości oszczędzić synowi kłopotów w szkole, zwłaszcza w tak trudnym przedmiocie jak matematyka, postanowiłam jak najwcześniej rozpocząć jego przygodę z liczbami. Efektem moich działań było rozwinięcie jego uzdolnień matematycznych, co przełożyło się na pomysł stworzenia cyklu e-booków matematycznych, które obecnie przygotowuję i wydaję w ramach własnej działalności (www.profesorzagadka.pl). Naukę matematyki wzbogaciłam przygodami niesfornego Krzysia wspieranego przez tatę, profesora Zagadkę. Zadania mają sfabularyzowaną formę, a dopełniają je wiersze, opowiadania, rebusy i gry. Swoją pracę traktuję jako pomoc dla rodziców, nauczycieli i dzieci w pokochaniu "królowej nauk". Dedykuję ją wszystkim, którzy w sztywnych szkolnych programach poszukują ludzkiej twarzy i odrobinę zabawy. | więcej >>>



  • skocz do góry





  • Liceum przez Internet - rozmowa z Michałem Przybylskim, wicedyrektorem ds. dydaktycznych Centrum Edukacyjnego CANVA w Poznaniu www.canva.pl o internetowym kształceniu na poziomie liceum

    Czy może Pan przedstawić ofertę Centrum Edukacyjnego Canva dotyczącą nauki na poziomie liceum (te dwie możliwości: naukę w liceum i system eksternistyczny)
        Najkrócej ujmując w LO nauka sprowadza się do obecności na konsultacjach zbiorowych - 5-6 zjazdów w semestrze oraz do aktywności w szkolnej platformie internetowej (konsultacje indywidualne). Konsultacje zbiorowe stanowią 80% zajęć, natomiast indywidualne 20%.
    System eksternistyczny opiera się w 100% na konsultacjach indywidualnych (internetowo). System eksternistyczny to nie szkoła w rozumieniu ustawy o systemie oświaty, ale oczywiście uczymy w tym systemie wiedzy na poziomie LO - przygotowujemy do zdania egzaminów eksternistycznych. System eksternistyczny to nie liceum, to kurs.
    W szkolnej platformie internetowej udostępniany jest w formie plików elektronicznych materiał nauczania objęty programem nauczania. | więcej >>>



  • skocz do góry





  • „Polityka oświatowa państwa nie powinna naruszać terytorium rodziny” - rozmowa z prof. Bogusławem Śliwerskim, specjalistą od edukacji alternatywnej, rektorem Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi, kierownikiem Katedry Teorii Wychowania UŁ.

    W jakich formach realizowana jest w Polsce edukacja alternatywna?
        - O pedagogice alternatywnej można mówić wówczas, gdy istnieje wybór między co najmniej dwiema możliwościami w sferze szeroko rozumianego wychowania czy kształcenia. Innymi słowy, pedagogika alternatywna to pedagogika co najmniej dwuwariantowa, niekoniecznie sprowadzona do jednoznacznych i wykluczających się wzajemnie przeciwieństw edukacyjnych typu „albo to - albo tamto”, gdyż może to być pedagogika stwarzająca wybór pomiędzy rożnymi, nie wykluczającymi się ofertami, istniejącymi obok siebie i niezależnie od siebie. Miano alternatywności przypisuje się określonemu już niestandardowemu wobec form dominujących w danym społeczeństwie czy w danej instytucji rozwiązaniu pedagogicznemu (teoretycznemu, ideowemu i/lub praktycznemu), które cechuje jakaś odmienność w stosunku do pozostałych teorii czy praktyk edukacyjnych. | więcej >>>



  • skocz do góry





  • „Cisza, spokój, bezpieczeństwo - czy to właśnie nasze dziecko znajdzie w szkole?” - rozmowa z psychologiem Barbarą Kozieł-Graczyk o edukacji domowej.

    Dlaczego zainteresowała się Pani edukacją domową?
        - Trudno powiedzieć, że „zainteresowałam się”. Mam troje dzieci. Mój najstarszy syn rozpoczął „realizację obowiązku szkolnego” w 1982 roku. Była to osiedlowa szkoła na ok. 2000 uczniów. W klasie było ponad trzydzieścioro dzieci, a „Pani” - w ciąży. Toteż przebywała głównie na zwolnieniu lekarskim. Na zastępstwach „uczyła” Pani Woźna... Syn poszedł do szkoły, umiejąc czytać, pisać i liczyć, kiedy jednak przyniósł mi ze szkoły torebkę cukru, wafelki i mąkę z napisami po rosyjsku oraz oświadczył, że to dar dzieci radzieckich dla polskich dzieci (był stan wojenny), stwierdziliśmy z mężem, że najkorzystniej dla naszego dziecka będzie jak najmniej przebywać w szkole. | więcej >>>



  • skocz do góry





  • „(...) Pierwszym i najważniejszym środowiskiem społecznym dla dziecka jest rodzina” - rozmowa z psychologiem Krystyną Łuczak o edukacji domowej, socjalizacji i obniżaniu wieku obowiązku szkolnego.

    Czy była Pani uczona w domu? Czy chodziła Pani do przedszkola? Ma Pani dobre wspomnienia ze szkoły?
        - Ja, mój mąż, moje siostry i wszystkie dzieci z mojej ulicy a także z mojej klasy nie chodziły do przedszkola, bo go po prostu nie było. Rodziny były liczne i wielopokoleniowe, dlatego dziećmi zawsze ktoś z rodziny mógł się zająć. Przedszkola w czasach socjalizmu w Polsce stały się koniecznością z powodu tzw. transformacji społecznej. Kobiety do pracy - to upadek rodziny pokoleniowej. | więcej >>>



  • skocz do góry





  • „Nigdy tyle ciekawych rzeczy w życiu nie robiłam: dla siebie i dla dzieci” - rozmowa z Panią Marzeną Reszke, nauczycielką, mamą Adasia (10 lat) i Grzesia (9 lat) o początkach edukacji domowej

    Dlaczego edukacja domowa?
        - To trudne pytanie. Opowiem, co doprowadziło mnie i moje dzieci do edukacji domowej.
        Często człowiek robi w życiu coś, bo po prostu wie, że ma to zrobić. Wiem, że całe życie się do tego przygotowywałam (oczywiście nie wiedząc nawet, że edukacja domowa istnieje). Co się na to złożyło? | więcej >>>



  • skocz do góry





  • „Rodzice nie mogą wiedzieć, jakie będą szkolne wspomnienia ich dzieci” - rozmowa z nastoletnią Basią, która już nie chodzi do szkoły i uczy się w domu

    Czy nie myślisz, że życie szkolne osób w Twoim wieku jest bardzo fajne? Nie żałujesz, że nie chodzisz już do szkoły?
        - Dla mnie takie ono nie było. W szkole generalnie się nudziłam. Wykłady raczej nie odbiegały od tego, co jest w podręczniku, a często bywa tak, że nauczyciel się nie wyrabia ze zrealizowaniem lekcji. Dużo czasu schodzi na sprawy organizacyjne i na rozwiązywanie (nie zawsze skuteczne) problemów z dyscypliną. Tak, że i tak daną lekcję musiałam opanować sama w domu. | więcej >>>



  • skocz do góry





  • „Najbardziej lubię czytać książki” - rozmowa z dwunastoletnią Euniką Poredą, która nigdy nie chodziła do szkoły

    Czy możesz opowiedzieć, kiedy rozpoczęłaś naukę w trybie domowym, jakie były początki?
        - Naukę w trybie domowym rozpoczęłam w pierwszej klasie szkoły podstawowej, początki były dość łatwe. | więcej >>>



  • skocz do góry





  • „Sporo znanych osób w Polsce popiera edukację domową” - rozmowa z p. Anną Janicką-Galant

    Pani Aniu, jest Pani jednym z rodziców aktywnie działających na rzecz edukacji domowej i tym, który nigdy się nie skarżył na relacje z urzędnikami oświatowymi...
        - Tak, słuchając pilnie tego co się dzieje w Polsce z ED mam wrażenie, że w Łodzi trafiłam do edukacyjnego raju :-) Przyjaźni ludzie w dyrekcji szkół, przyjaźni w kuratorium. Prawie wszyscy podchodzą otwarcie, przychylnie i nie kwestionują legalności a wręcz sami się zapalają do idei i nas wspierają. Mieliśmy serię artykułów w prasie lokalnej, film dokumentalny o podróżach i edukacji (teraz powstaje kolejny o Banku Wymiany Czasu), ja od lutego będę prowadzić cykliczne wykłady w szkołach pedagogicznych o specyfice ED i wykorzystaniu multimediów w nauce. Przyznam, że doniesień z innych regionów Polski słucham trochę jak "bajki o żelaznym wilku". A może wina leży po obu stronach? Jeśli ludzie czegoś nie znają, to boją się tego i odbierają jako zagrożenie. Trzeba więcej otwartości i pozytywnych przykładów współpracy. | więcej >>>



  • skocz do góry





  • Wywiad z Indiana Jonesem!, czyli piętnastoletnim Przemkiem Galantem, który nie chodzi do szkoły, a uczy się w podróżach

    Dlaczego uczysz się w formie edukacji domowej? Ludzie wyobrażają sobie, że albo szkoła cię nie chce, bo sprawiasz problemy, albo że masz tzw. szkolną fobię...
        - Do końca szóstej klasy chodziłem normalnie do szkoły państwowej. Zacznę od tego jak się czułem, gdy jeszcze chodziłem do szkoły. Szkoła byłaby w sam raz gdyby nie to, że lekcje trwały tylko 45 minut, a potem były nikomu niepotrzebne, wrzaskliwe przerwy.     [...] Każda lekcja zaczynała się sprawdzaniem listy obecności, potem odpytywanie i kontrola prac domowych. Prawdziwa nauka to ostatnie 20 minut... | więcej >>>



  • skocz do góry





  • „Jeśli potrafimy nasze pociechy wychować, będziemy także w stanie je wykształcić” - rozmowa z p. Edytą Tehrani o nauczaniu swoich dzieci w Kanadzie

    Czy rodzice w Kanadzie muszą wykazać się jakimiś kwalifikacjami, aby uczyć swoje dzieci w domu?
        - Nie, w Kanadzie nie są od nas wymagane specjalne kwalifikacje, większość rodziców decydujących się na domowe nauczanie posiada minimum średnie wykształcenie, a to wystarczy. Jak już wspomniałam wcześniej, w oparciu o konstytucję rodzic ma pełne prawo do edukacji swoich dzieci ponad placówkami państwowymi. Ostateczna odpowiedzialność należy do rodzica i nie ma tu czegoś takiego jak obowiązek szkolny. | więcej >>>



  • skocz do góry





  • „Zabrałam się do zakładania szkoły, aby umożliwić naszym dzieciom odkrywanie świata na własną rękę również w czasie spełniania obowiązku szkolnego - rozmowa z Katarzyną Meyer, autorką strony www.naukajestodkrywaniem.de i założycielką „miejsca do odkrywania świata” dla własnych dzieci w Niemczech

    Jak właściwie doszło do powstania szkoły?
        - Wszystko zaczęło się od spojrzenia na aktywność moich dzieci, od zauważenia ich szczęścia i trudu odkrywania. | więcej >>>



  • skocz do góry





  • „Nie ma nic przyjemniejszego od wspólnej 'podróży' z dzieckiem przez świat wiedzy” - Natalia Dueholm rozmawia z p. Anną Janicką-Galant na temat podróży i nauczania jej piętnastoletniego syna Przemka.

    Wywiad bogato ilustrowany! | tutaj >>>


  • skocz do góry





  • „Nikt nie zna dziecka lepiej niż jego rodzice” - rozmowa z p. Dorotą Kurkową na temat nauczania domowego w Czechach i kształcenia córki.

    Opowiada Pani, że w Czechach rodzice mogą nauczać domowo dzieci tylko do 5 klasy. Czy znane są Pani dane, ile jest takich rodziców?
        - W Czechach uczy się w domu zaledwie około 300 dzieci... | więcej >>>


  • skocz do góry





  • „Nie przejmujcie się negatywnymi opiniami ludzi” - rozmowa z p. Jolantą Bielendą na temat edukacji domowej jej syna.

    Czy może Pani przedstawić Czytelnikom swoją sytuację rodzinno-zawodową? Ludzie często nie wyobrażają sobie, jak można w Polsce mieć czas na edukację domową własnych dzieci...
        - Jestem matką dwójki dzieci (Marcin 11 lat, Basia 13). Z wykształcenia jestem nauczycielką j. angielskiego. Obecnie, z uwagi na zaangażowanie się w nauczanie domowe syna, pracuję tylko w wakacje, prowadząc letnie kursy językowe. Mój mąż Piotr, prowadzi własną działalność... | więcej >>>


  • skocz do góry





  • „Bierzcie to, co najważniejsze, wychowanie i kształcenie dzieci w swe ręce i nie bójcie się!” - rozmowa z panem Jackiem Poredą, nauczającym domowo rodzicem, nauczycielem i pedagogiem, autorem dwóch książeczek „Szkoła w domu” i „Chrystiańska edukacja”

    Co radziłby Pan rodzicom, którzy zwrócili się do dyrektora, ale ten utrzymuje, że edukacja domowa nie jest w Polsce legalna? Dyrektorzy zazwyczaj znają tylko nauczanie indywidualne...
        - Gdy dyrektor się sprzeciwia, należy pokazać mu ustawę o systemie oświaty, zakreślić paragraf o zgodzie dyrektora na realizacje obowiązku poza szkołą (art. 16.8) i pokazać, że prawo na to zezwala, a on jest po to, aby prawa przestrzegać. | więcej >>>


  • skocz do góry





  • „Wymagania stawiane dzieciom w tej szkole nie zadowalały nas” - wywiad z Dominikiem Karśnickim

    Mieszka Pan czasowo z rodziną w Kazachstanie. Po przybyciu, posłał Pan syna do szkoły międzynarodowej. Dlaczego zrezygnował Pan z tej szkoły na rzecz edukacji domowej?
        - Cóż, okazało się, że ta szkoła nie spełnia naszych oczekiwań jako - użyję żargonu - „placówka wychowawcza”. Owszem, miała swoje niezaprzeczalne zalety: dobre warunki nauki, świetne wyposażenie, zasobną bibliotekę wielojęzyczną, basen... | więcej >>>


  • skocz do góry





  • „Wolność jak powietrze” - rozmowa z Tomaszem Telukiem, edukowanym domowo dziennikarzem, komentatorem TechCentralStation.com, ekspertem Center fot the New Europe

    Większość rodziców edukujących domowo to osoby wykształcone. Ale nawet one wątpią często w swoje możliwości, szczególnie gdy chodzi o naukę nastolatków. Czy Pana mama nie obawiała się, że nie da rady? Czy pobierał Pan lekcje u przyjaciół rodziców?
        - Pani Natalio, nigdy nie jest tak, że jeśli rodzice decydują się na naukę w domu, pozostawieni są sami sobie. Między rodzinami, które decydują się na taki krok, tworzy się naturalna więź. Często rodzice-nauczyciele dzielą się swoimi doświadczeniami i dochodzi do zamiany ról, a nawet grupowego rozwiązywania problemów, czego nigdy nie doświadczy się w tradycyjnej szkole. | więcej >>>


  • skocz do góry





  • „Poświęcić czas...” - rozmowa z Anną Podgórską z wydawnictwa „Aksjomat”, redaktor naczelną miesięcznika edukacyjnego „Abecadło”, autorką licznych książeczek dla najmłodszych dzieci.

    Zwróciłam uwagę na Pani publikacje, ponieważ kieruje je Pani do rodziców, chcących nauczać własne dzieci, a nie do tzw. specjalistów od edukacji. Czy może Pani przedstawić swoją pracę?
        - Z wydawnictwem „Aksjomat” jestem związana od 7 lat. Piszę i układam książki dla dzieci w wieku od 2 do 13 lat. Jednak głównym odbiorcą moich książek i zeszytów ćwiczeń są przedszkolaki oraz dzieci z klas 1-3. Od roku 2001 jestem również redaktor naczelną miesięcznika edukacyjnego dla dzieci w wieku 4-7 lat „Abecadło”. | więcej >>>


  • skocz do góry





  • „Największą wadą nauczania domowego jest brak jego wsparcia w świecie” - rozmowa z Bożeną Bejnar-Sławow, wieloletnią tłumaczką amerykańskiego Institutes for the Achievement of Human Potential (IAHP - Instytut Osiągania Ludzkiego Potencjału), redaktorką książek Glenna Domana, odznaczoną Srebrną Odznaką Orderu Zasługi dla Rzeczypospolitej Polskiej, która edukowała domowo własne dzieci

    Ma Pani troje dzieci: Beatę, Monikę i Mayę, które nauczała Pani domowo. Dlaczego?
        - Moja decyzja opierała się o kilka spraw. Jednym z nich był mój kontakt z IAHP, w którym pracowałam jako tłumacz rodziców dzieci opóźnionych w rozwoju. Tam dowiedziałam się bardzo dużo na temat wczesnej stymulacji dzieci zdrowych. | więcej >>>


  • skocz do góry





  • „Celem mojej organizacji jest to, aby dobra szkoła publiczna była lepsza niż szkoła domowa” - wywiad z Georgem Kingiem na temat socjalizacji edukowanych domowo

    Czy uważa Pan, że uczniowie szkół domowych są lepsi z akademickiego punktu widzenia?
        - To może być prawda, dlatego że uczą się oni w konkretnym i nieprzypadkowym środowisku. Dzieci takie nie muszą sobie dawać rady ze zwiększającym się
    stresem. | więcej >>>


  • skocz do góry





  • „Szkoła może umożliwić dzieciom edukowanym domowo uczestniczenie nawet w dodatkowych zajęciach w szkole” - wywiad z Gail Purkey, public relations director Illinois Federation of Techers (Federacja Nauczycieli Illinois)

    Jaki jest według Pani największy problem z edukacją domową?
        - Problemem są materiały, które używają domowi edukatorzy. W Illinois mogą oni używać wszystkiego, co im się podoba. Nie mamy nad tym żadnej kontroli. Uczniowie szkół publicznych podlegają pewnym standardom i egzaminom i na ich podstawie wiadomo, czy szkoła ma słabe wyniki czy dobre. | więcej >>>


  • skocz do góry





  • „Uczyłam matematyki i ortografii w samochodzie” - rozmowa z dr Carol B. Low, psychologiem

    A co było dla Pani złego w szkołach publicznych?
        - Wszystko było nie tak. Uważam, że junior high school (szkoła od klas 6 do 8) to jedno z najgorszych miejsc dla dzieci, strasznie destruktywne. | więcej >>>


  • skocz do góry





  • „Uczenie się jest najwspanialszą i dającą najwięcej radości grą na świecie.” [Glenn Doman] - wywiad z Karoliną Domagalską, nauczycielką w-f w gimnazjum, uczącą w domu swojego syna z porażeniem mózgowym

    Kiedy i dlaczego zaczęła Pani nauczać indywidualnie syna?
        - Mój syn przeszedł wylew śródczaszkowy w pierwszej dobie życia. Od początku wiedzieliśmy, iż będzie wymagał intensywnej rehabilitacji. Bardzo długo szukaliśmy dla niego odpowiedniej metody, odwiedzaliśmy wiele miejsc w Polsce i pogrążaliśmy się w rozpaczy.
    | więcej >>>


  • skocz do góry





  • „Uczę w domu, a dostaję wypłatę jako nauczyciel w szkole publicznej” - rozmowa z Jack’iem Van Noord’em, amerykańskim libertarianinem, chrześcijaninem, nauczycielem w szkole publicznej (matematyka, nauki społeczne), fotografem, dawnym publicystą „Daily Herald”, nauczającym w domu swoje dzieci

    Jak to właściwie jest, uczy Pan w szkole inne dzieci, a swoje do szkoły posyłać Pan nie chce?
        - Tak, jestem hipokrytą, bo uczę w domu, a dostaję wypłatę jako nauczyciel w szkole publicznej. Uważam jednak, że takie zinstytucjonizowane szkolnictwo jest aberracją od jakichś 150 lat. | więcej >>>


  • skocz do góry





  • Kraina wiecznych wakacji? - rozmowa z Michael’em McBride’em - amerykańskim studentem, który nie musiał chodzić do szkoły

    Czy mama była wymagającym nauczycielem?
        - Jeżeli z czymś nie potrafiłem sobie poradzić, musiałem siedzieć nad tym tak długo, aż wszystko zrozumiałem. Rozwiązywałem testy, quizy, krzyżówki, czy inne zadania aż do skutku. Mama oceniała mnie tak, jak na to zasługiwałem. | więcej >>>


  • skocz do góry





  • „Polscy rodzice mają wolność wyboru!” - pierwsza rozmowa z Krzysztofem Klicka, adwokatem (senior counsel) amerykańskiej Home School Legal Defence Association (HSLDA) ze stanu Wirginia

    Czy sytuacja w Polsce jest dość typowa dla innych byłych sowieckich satelit?
        - Nie, ponieważ na przykład na Węgrzech nauczanie domowe kwitnie. Odbywają się tam konferencje na temat domowego nauczania dwa razy do roku. W Czechach rząd oficjalnie uznał nauczanie domowe dla dzieci do 12 lat. | więcej >>>


  • skocz do góry





  • „Reprezentujemy rodziców home schoolingujących” - druga rozmowa z Krzysztofem Klicka

    Czym konkretnie zajmuje się Pana organizacja i ile liczy osób?
        - Mamy obecnie ośmiu adwokatów pracujących w pełnym wymiarze czasu, a także sieć adwokatów we wszystkich stanach. Reprezentujemy rodziców home schoolingujących w sądzie oraz udzielamy porad prawnych. | więcej >>>


  • skocz do góry