wróć
  • do strony głównej


  • skomentuj
  • napisz do nas
  • Relacja z IV Zjazdu przyjaciół e.d. w Krzyżowej


    Na IV zjazd, który miał miejsce w Krzyżowej k/ Żywca w dniach 5-7 października 2007 r. przyjechało nas bardzo dużo, więcej niż spodziewali się tego organizatorzy, w sumie ok. 100 osób, w tym ok. 50 dzieci (ok. 25 rodzin). Do tego, każdy z nas mógł wymienić jeszcze inną znajomą rodzinę już uprawiająca Edukację Domową (ED) lub taką, która interesuje się tematem i zmierza w tym samym kierunku. Ilu nas jest tak naprawdę? Trudno powiedzieć. Jedno jest pewne: coraz więcej. Z mojego Krakowa naliczyłam już 5 rodzin! W Łodzi jest już ponoć całe zagłębie homeschoolersów - ktoś naliczył 10 rodzin! Przyjechali także zainteresowani znad morza, a najdłuższa drogę przebyła rodzinka z wyspy Wolin.
    Uczestnicy IV Zjazdu
    Okazuje się, że są w Polsce rodzice, którzy dowiedziawszy się o możliwości zabrania dzieci ze szkoły, bardzo szybko potrafią się na taki krok zdecydować.(np. w 3miesiace). Nie muszą wiele czytać i rozważać, po prostu robią to, co wydaje się im słuszne. Poznałam takie rodziny i to bardzo dodaje otuchy! I chcielibyśmy, żeby o możliwości ED dowiedziało się jak najwięcej rodziców, którzy nie widzą sensownego wyjścia ze swoich problemów i frustracji szkolnych. Były też dzieci, które czekają na ostateczny krok rodziców zabrania ich ze szkoły. One usilnie wspierają rodziców w ich przekonaniach, bo do szkoły nie chcą chodzić wcale.

    Co osobiście dla mnie bardzo ważne, rozmawiałam z kobietami, które tak jak ja zrezygnowały z etatowej pracy, bo chcą się zająć własnymi dziećmi. Dzisiaj nie jest łatwo wyrwać się z matrixu mentalności rodzica (czyli pracującego i mającego dzieci w szkołach), któremu wmówiono, że dzieci trzeba oddać do przedszkola i szkoły, bo to są instytucje, które zatroszczą się o dobro ich potomstwa. Współczesne kobiety uwierzyły, że bez pracy w jakiejś firmie są mniej wartościowe. Billboardy krzyczą: „Mama w pracy może więcej” i jakoś nikt nie ma odwagi powiedzieć, że to jest totalna bzdura. Owszem, zawsze można pracować więcej, ale nikt nie przyzna, że zawsze będzie to na niekorzyść dzieci. Zawsze będzie to czas, który się im zabierze dla szefa, dla współpracowników, żeby pokazać im ile kobieta-matka może zrobić, a dzieci wychowywane są gdzieś na boku przez szkołę, świetlicę itp. Na naszym zjeździe spotkałam mądre kobiety, które chcą żyć inaczej i czerpać satysfakcje z pracy z własnymi dziećmi. Prawda jest taka, że homeschooling przywraca sens macierzyństwu. Bycia mamą nie można zredukować tylko do przewijania i karmienia dziecka. Macierzyństwo to przede wszystkim wychowywanie, kształtowanie człowieka, które tak naprawdę zaczyna się kiedy dziecko już pozbędzie się pampersów. Dzisiaj dzieci w tym wieku wysyłane są od razu do przedszkoli i dalej do szkoły. Rodzina utraciła dzisiaj swoją najważniejszą funkcję - oddała ją innym instytucjom (zazwyczaj państwowym, o zgrozo!).

    W sobotę rano Marcin Sawicki, (który uratował od zamknięcia szkołę w gminie Koszarawa Bystra) opowiadał o metodach M. Montessori stosowanych w jego szkole. Dla części rodziców temat ten jest już znany, dla niektórych jest to jednak swoiste odkrycie. Z tych metod można wynieść bardzo dużo inspiracji i pomysłów na organizowanie edukacji domowej.

    Było też dużo o wychowywaniu, nie tylko o uczeniu i edukowaniu, ale właśnie o tym, że w ED mamy możliwość kształtowania naszych pociech tak, jak tego chcemy, bez czynników zakłócających z zewnątrz.

    Z pewnością najważniejsze były jednak osobiste rozmowy miedzy uczestnikami zjazdu- o naszych motywacjach, o tym, jak organizujemy sobie prace z dziećmi, o tym, jak niektórzy walczą z mackami potwora systemu szkolnego, które dają się im we znaki. I opowiadanie o tym, czym się cieszymy najbardziej - postępami naszych dzieci. Każdy ma się czym pochwalić. Każdy z nas wie, że mimo różnych uciążliwości i wysiłku warto poświęcić się dzieciom, bo to takie zdolne i chętne do nauki istoty. Rozmowy z rodzicami z matrixu są nie do porównania z tymi, których doświadczam z rodzicami ED. Ci pierwsi narzekają zazwyczaj na szkołę i różne uciążliwości, ci drudzy opowiadają o zainteresowaniach dzieci, co one robią, co wymyślają, jakie maja pomysły i sukcesy.

    Pojawiło się dużo książek o interesującej nas tematyce i o nich też rozmawialiśmy. Była też wymiana myśli, emocji, pomysłów i utwierdzenie się w przekonaniu, że jesteśmy na dobrej drodze, że robimy coś, co wcale łatwe nie jest, ale ma głęboki sens.

    Potrzebujemy takich zjazdów i kontaktów między rodzinami ED. Każdy z nas często doświadcza w swoim otoczeniu dziwnych reakcji i braku zrozumienia. Zdarza się, że odwracają się od nas znajomi i przyjaciele, którzy z dziwakami zadawać się nie chcą. No cóż, to jest cena, jaką się płaci za własne przekonania. Dobrze, że mamy siebie nawzajem!


    Asia Żurawik
          
     Pokaz slajdów





    Wątki wybrane z zapisu spotkania z Patem Farengą podczas V Zjazdu | tutaj >>>
    Relacja V Zjazdu | tutaj >>>
    Relacja z III Zjazdu | tutaj >>>
    Relacja z II Zjazdu | tutaj >>>
    Relacja z I Zjazdu | tutaj >>>
    Zdjęcia z I Zjazdu | tutaj >>>
    Najciekawsze wątki I Zjazdu | tutaj >>>




  • skocz do góry